Dla profesjonalistów zajmujących się muzyką jedną z ważniejszych corocznych imprez branżowych jest NAMM Show odbywające się w mieście Anaheim w Kalifornii. Podobnie jak w przypadku branży audio-wideo, targi te są wykorzystywane przez producentów do zaprezentowania nadchodzących w danym roku nowości. Niektóre marki pojawiają się na imprezach obu typów – jedną z nich jest znany wszystkim audiofilom Sennheiser.
Podczas tegorocznej edycji NAMM (nazwa to akronim od National Association of Music Merchants) ten niemiecki producent zaprezentował nowe monitory douszne IE 400 PRO oraz IE 500 PRO, czyli profesjonalne słuchawki przeznaczone do pracy przede wszystkim na scenie, ale też w studio. Na przykładzie droższego modelu postanowiłem sprawdzić, czy powinni się nimi zainteresować także audiofile.
Budowa
Filozofię stojącą za modelem IE 500 PRO wyjaśnił Jannik Schentek, menedżer produktu w firmie Sennheiser. Z jego wypowiedzi wynika, że w odróżnieniu od wielu innych "dokanałówek", które działają na zasadzie zestawu przetworników, niemieckie słuchawki wykorzystują pojedynczy szerokopasmowy przetwornik dynamiczny. Jest on bardziej efektywny, wolny od efektu nakładania się dźwięku oraz powstawania filtra grzebieniowego między poszczególnymi driverami. Technologia z jednym przetwornikiem wykorzystana w IE 500 PRO (oraz IE 400 PRO) jest określana jako TrueResponse i charakteryzuje się m.in. niewielkimi zniekształceniami harmonicznymi (THD), wynoszącymi zaledwie 0,08% przy 1kHz i 94dB. W praktyce oznacza to, że nawet w przypadku bardzo głośnego otoczenia (jak scena) dźwięk pozostaje dynamiczny i wyraźny.
Podbarwienia głosów czy instrumentów są co najwyżej śladowe.
Kolejna ważna sprawa to komfort – bez tego nawet najlepsze monitory dokanałowe nie mają szansy na powodzenie. Sennheiser podszedł do sprawy poważnie, począwszy od średnicy przetworników (7mm), przez ergonomiczny kształt, na niewielkim ciężarze skończywszy. IE 500 PRO są OTE, czyli kable nosi się za uchem, a w ich odpowiednim ułożeniu za małżowinami pomagają wzmocnione kawałkami cienkiego, sztywnego drutu "pałąki".
Wygodę zapewniają też silikonowe wkładki w różnych rozmiarach oraz specjalne końcówki z pianki pamięciowej, które rozszerzają się, dopasowując się do zewnętrznego przewodu słuchowego. Na wzmiankę zasługują wygodne w użyciu konektory, które w bardzo łatwy sposób pozwalają na wymianę kabla. Ten zastosowany w "pięćsetkach" jest skręconą parą żył w przezroczystej osłonie. Czerwony pierścień na połączeniu kablowym z jednej strony oznacza kanał prawy.
Wraz ze słuchawkami otrzymujemy niewielki, sztywny, zapinany na zamek futerał transportowy, wkładki douszne z pianki z efektem pamięci oraz silikonowe wkładki douszne (w rozmiarach S, M i L), czyścik i adapter złącza 3,5mm (1/8") na 6,3mm (1/4").
Jakość brzmienia
Z jednej strony dwa i pół tysiąca złotych za słuchawki dokanałowe to naprawdę sporo, a z drugiej brzmienie IE 500 PRO jest tego po prostu warte. Od początku słychać, że to coś wyjątkowego. Wrażenie robi przede wszystkim przejrzystość i rozdzielczość. Niesamowite, ile informacji IE 500 PRO potrafią wydobyć z nagrań, jak głęboko w nie wniknąć. Nie chodzi o to, że odkrywamy z nimi nowe szczegóły, tylko że dowiadujemy się więcej o wzajemnej relacji poszczególnych elementów tworzących nagrania. Sennheisery są precyzyjne, ale przekaz nie jest "najeżony kolcami", co mogłoby skutkować jego bezdusznością, wręcz przeciwnie – brzmienie jest płynne, gładkie, łagodne, z wyraźną głębią i planami.
Uwagę skupia przede wszystkim średnica, co sprawia, że bas może się wydawać zbyt słaby. Nie do końca tak jest, niskie tony są po prostu naturalne, w tym przekazie nie miejsca na efekciarstwo, zwłaszcza subwooferowe. Wystarczy jednak posłuchać początku "Luminol" Stevena Wilsona, by zachwycić się doskonałą kontrolą i "wykopem" niskich tonów. Podobnie z górą. Jest łagodniejsza od średnicy, tj. nieznacznie cofnięta względem niej, delikatniejsza, ale cały czas czytelna i rozdzielcza. Słychać to nawet w nagraniach Limp Bizkit, gdzie półotwarty hi-hat ma bardzo ciekawą barwę, potrafi zabrzmieć "wąsko", a jednocześnie dość miękko.
Średnica to gwóźdź programu. Nic dziwnego, to przecież najważniejsza część pasma akustycznego, a skoro IE 500 PRO są monitorami dla profesjonalistów, to z definicji każdy dźwięk powinny prześwietlać na wylot. I dokładnie to robią – są drobiazgowe, ale nie pozbawiają przyjemności słuchania. Nie ma tu żadnego balansowania na granicy ostrości i agresji. Podbarwienia głosów czy instrumentów są co najwyżej śladowe. "Pięćsetki" mówią prawdę, ale czynią to z gracją i wdziękiem.
Podsumowanie
Omijanie IE 500 PRO tylko dlatego, że ich nazwa sugeruje przeznaczenie profesjonalne, jest nieporozumieniem. Te słuchawki są wyjątkowe. Gorąca rekomendacja!